Karpiowa wyprawa Tomka i Andrzeja do Włoch i Francji

Tegoroczne wakacje rozpoczęliśmy od 12-to  dniowej zasiadki nad włoską żwirownią Parco del Brenta.  Swoją pierwszą wizytę zaliczyłem tam w grudniu ubiegłego roku, dlatego jechaliśmy w pełni przygotowani i z dużymi nadziejami na big fish’e !

pic2

Mieliśmy stanowisko 22. Średnia głębokość ok 5-6 m , a łapiemy pod przeciwległym brzegiem, dosłownie centymetry od zwisających i zatopionych drzew. Od Włochów dostaliśmy prostą rade – im bliżej drugiego brzegu będziemy kłaść zestawy, tym szybsze będą brania.

pic4

W niektórych miejscach mogliśmy sobie pozwolić na rzut samym ciężarkiem na drugą stronę, podejście z przyponem i woreczkiem pva, złożeniem wszystkiego razem i podanie takiej „paczki” prosto z ręki, pod zwisające drzewa.

Pic 5

Po pierwszych kilku dobach miałem na koncie nowe PB pełnołuskiego – 25kg  oraz kolejnego commona o wadze 22.5kg .

pic6

Haki Super Strong 6, Skinless 25lb Gravel, Silk Ray 65lb Gravel i tuba dociążająca robiły dla mnie robotę przez cały pobyt!

Wyjątkowo musiał się wykazać cały sprzęt przy następnej rybie, która wzięła moją przynętę… Jesiotr o wadze 28kg  .

pic7

Tutaj ogromny szacunek dla żyłki Control Mono. Jesiotr ruszył jak szalony z naszej zatoki na otwartą wodę i zdecydował skręcić pod kątem 90′ przez stanowisko naszych sąsiadów z Austrii, ze stanowiska obok.

pic 8

Na szczęście szybko wyciągnęli swoje kije i tylko obserwowali jak ryba wyciąga żyłkę, ocierając ją przy tym o drzewo na końcu cypla. Po ok 20 minutach udało mi się zawrócić jesiotra do naszej zatoki i po ok kolejnych 15 minutach mieliśmy go w  worku, gdyż podbierak był po prostu za wąski.

Przy okazji wyciągnęliśmy z jego pyska 3 inne przypony z kilkoma metrami zerwanych żyłek lub leaderów, co tylko pokazuje, że naprawdę mocny sprzęt jest potrzebny do wyciągnięcia takiego „walczaka”. Pod koniec naszego pobytu, kiedy temperatury poszły mocno ponad 30’C obudziły się amury i udało mi się przechytrzyć jednego o wadze 20 kg.

pic9

Ostatniej nocy udało mi się jeszcze „dołożyć” dwie sztuki,z czego największa miała 17 kg.

pic11

Andrzej „Andrew” też ładnie połapał, a jego jedynym popkiem w arsenale przynęt jest teraz tylko 4S Pineapple  🙂

pic 12

pic 13

pic 14

pic 15

 

Po 5 dniach przerwy przyszedł czas na tydzień nad moją ulubioną wodą- Rainbow. Tym razem siedzimy na stanowisku 11. Tydzień przed nami ekipa złapała 3 karpie 30+, wiec byliśmy przygotowani, że może być ciężko. Na Rainbow, przeważnie po dobrym tygodniu, przychodzi trochę słabszy, ale mimo to byliśmy dobrych myśli jak zawsze ! Tu oczywiście totalna zmiana sprzętu. Na młynki ląduje Gator Braid 30lb, strzałówka to oczywiście „Żółwik” Shield 45lb i haki Super Strong w największym rozmiarze. W niedziele dwa małe pełnołuskie, które wypuszczam od razu przy łodzi i kładę zestaw od razu w tym samym miejscu. W poniedziałek branie na kiju, który leży w wodzie od piątku. Zestaw był położony przed wyspą i przed zawadami, wiec kiedy udaje mi się przytrzymać rybę przed ucieczką w drzewa, decyduję się na hol do brzegu. Po ok 15 min Andrew podbiera karpia i mówi coś w stylu…” O ku***, 30+ jak nic! ” Myślałem oczywiście, że żartuje, ale twardo trzymał się swojego zdania. Kiedy spojrzałem do podbieraka i na szerokość ryby, to pomyślałem, że może mieć racje !

pic 18

Waga pokazuje 29 kg i nowe PB !  Po nowym PB oczywiście czas na „moczenie” …

pic22

Dowiadujemy się, że Hiszpanie z drugiej strony również łapią karpia 29 kg i  do piątku całe Rainbow się „wyłącza”. Zero brań lub pojedyncze commony w granicach 10 kg na stanowisku na Wyspie. Andrew mimo to cały czas kombinował.

pic 19

Ciśnienie zdecydowanie spada, w ostatnią dobę naszej zasiadki i wiemy, że to ostatnia szansa na Big Fisha. Wieczorem w piątek branie u mnie na kiju postawionym w kanale, za małą wysepką. Szybki wskok do pontonu i płyniemy po rybe. Karp czeka na nas na samym środku kanału, z dala (na moje szczęście) od zatopionych wkoło drzew.  Zauważyliśmy, że przeważnie mniejsze sztuki ruszają od razu po braniu w kierunku najbliższej zawady, jednak większe karpie trzymają się otwartej wody. Tak również było tym razem, gdyż karp ważył 23,5 kg. (pic 24 i 25)

pic24

pic 25

Przed samym odjazdem na macie ląduje jeszcze jeden karpik i żegnamy się ze wspaniałym Rainbow .

pic26

Wielkie dzięki za pomoc Wojtek !

Tomek Cywka